Biblioteka Miejska w Luboniu
PON-WT
12.00-19.00
ŚR-PT
8.00-15.00
SOBOTA
8.00-15.00

Przypominamy o przerwach technicznych, podczas których biblioteka jest zamknięta dla czytelników.
W poniedziałki i wtorki od 15.00 do 15.20, w pozostałe dni od 12.00 do 12.20.

„Wieloryb”


„Wieloryb”

 

Uwielbiam filmy, których akcja rozgrywa się w jednej określonej przestrzeni. „Rzeź”, „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”, „Dwunastu gniewnych ludzi”, a nawet niskobudżetowe „Pogrzebany” czy „Telefon”. Lubię to, że twórcy mają ograniczone możliwości i cały film opiera się na telnecie aktora, mocnej fabule i scenografii.

Tym razem wylądowałam wspólnie z głównym bohaterem Charliem w jego dusznym, obskurnym mieszkaniu, które czasy świetności miało już dawno za sobą. Nie wiem, jakim cudem dokonali tego twórcy, ale czułam fizyczny dyskomfort na myśl, że mogłabym zostać zamknięta w tej przestrzeni.  Bo właśnie w tej klitce, odizolowany od wszystkich, za wyłączono kamerką internetową (Charlie jest nauczycielem na kursie online) kryję się on. Tytułowy wieloryb. Gej. Ojciec, który zawiódł. I śmiertelnie chory mężczyzna, którego dni są policzone. Nie pozostaje nam nic innego niż usiąść z Charliem na zapadniętej kanapie i przypatrywać się jego miernej egzystencji.

Po pewnym czasie czujemy się dość klaustrofobicznie. Na tyle, że gdy filmowa córka Charliego – Ellie – otwiera drzwi jego mieszkania i po raz pierwszy od początku filmu widzimy światło słoneczne dalibyśmy wszystko, by wspólnie z nią przekroczyć próg. Ale Aronofsky zamyka nam drzwi przed nosem i każe patrzeć, zmusza do autorefleksji, a momentami ściska serca.

Film na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo „teatralny” i jest to słuszne spostrzeżenie, ponieważ powstał on na podstawie sztuki Samuela D. Huntera o takim samym tytule.

Brendan Fraser, który wcielił się w główną postać codziennie przed wyjściem na plan spędzał na fotelu do charakteryzacji sześć godzin. Sześć godzin. Kostium, który stworzono specjalnie dla niego był niewyobrażalnie ciężki. Dlatego też tym bardziej doceniam, jak rewelacyjnie rozegrał powierzone mu zadanie. Pokusiłabym się nawet o słowo „wybitnie”. Bo podobnie jak ciało Charliego – Frasera również było niejako ograniczone. Ten pierwszy uwieziony jest w mieszkaniu i we własnym ciele, ten drugi w kostiumie, który podobno ważył 130 kilogramów. Mimo tych ograniczeń aktor doskonale pokazał emocje. O dziwo nie były to jedynie ból czy udręka. Charlie jest mimo wszystko optymistą, patrzącym z nadzieją na ułożenie sobie relacji z córką. Również inni bohaterowie nie okazują mu jedynie współczucia. Aronofsky pokazuje, że pod tym ogromnym ciałem jest przede wszystkim człowiek. Inteligentny, ironiczny nauczyciel angielskiego, który przeszedł przez traumę.

Niejako kotwicą całości są postacie, które regularnie odwiedzają Charliego. Jest to przede wszystkim jego córka, grana przez Sadie Sink tocząca wojnę z całym światem, a jej głównym wrogiem jest ojciec, który porzucił ją i jej matkę dla kochanka, gdy dziewczynka miała zaledwie 8 lat. Następnie mamy idealistę Thomasa, który próbuje pomóc Charliemu w drodze do okupienia grzechów oraz opiekunkę Liz (w tej roli wybornie poradziła sobie Hong Chau).

„Wieloryb” to doskonała lekcja znakomitego aktorstwa i człowieczeństwa. Zafundowane spectrum emocji sprawi, ze na pewno nie pożałujecie seansu.

 

(MS)