Boże Narodzenie w Lost River – Fannie Flagg
Trochę na „chybił trafił” wybrałam z półki Filii 3 trochę już zapomnianą, bo wydaną w 2004 r pozycję Fannie Flagg „Boże Narodzenie w Lost River”.
Akcja powieści toczy się w małym, zapomnianym miasteczku w Alabamie, do którego za poradą lekarza przeprowadza się z Chicago ciężko chory Ostwald T. Cambell, by w czystej okolicy i cieplejszym klimacie podratować chore płuca.
Mieszkańcy Lost River to mała, zaprzyjaźniona ze sobą społeczność, której członkowie mimo osobistych problemów, potrafią cieszyć się „leniwym” życiem i zwykłymi przyjemnościami jak: łowienie ryb, pieczenie ciast, przygotowywanie bożonarodzeniowych cudów” czy plotkowanie w jedynym w osadzie sklepie.

Ciepło przyjęty przez mieszkańców Ostwald, żyjący dotąd w wielkim, zanieczyszczonym mieście, powoli dostrzega zalety posiadania wolnego czasu i mieszkania nad rzeką, w okolicy gdzie żyje mnóstwo ptaków.
Kiedy w mieście pojawia się mała, zaniedbana dziewczynka o imieniu Patsy i zaprzyjaźnia się z lokalną atrakcją kardynałem, mieszkającym w sklepie ptakiem z uszkodzonym skrzydłem, mieszkańcy natychmiast postanawiają jej pomóc. Niestety nie jest to takie proste, jak się wydaje.
Czy w takich okolicznościach możliwe są „prawdziwe cuda” ?
„Boże Narodzenie w Lost River” to lekka, ciepła powieść, w której momenty wesołe i humorystyczne przeplatają się ze smutnymi i wzruszającymi. Nie ma w niej szybkich zwrotów akcji, całość toczy się spokojnie jak płynąca przez miasto rzeka, ale wnosi dużo optymizmu na zimowe dni. I mimo, że tytułowe Boże Narodzenie jest tylko jednym z wielu wydarzeń, które dzieją się na przełomie roku akcji, warto do niej sięgnąć właśnie w tym okresie i delektować lekturą zamiast po raz kolejny oglądać” Kevina samego w domu.”.
Dodatkowym bonusem są przepisy kulinarne wszystkich potraw, które przygotowywali mieszkańcy miasteczka
Zaczytanych świąt
życzy
Ewa