Biblioteka Miejska w Luboniu
PON-WT
12.00-19.00
ŚR-PT
8.00-15.00
SOBOTA
8.00-15.00

Przypominamy o przerwach technicznych, podczas których biblioteka jest zamknięta dla czytelników.
W poniedziałki i wtorki od 15.00 do 15.20, w pozostałe dni od 12.00 do 12.20.

RECENZJA: „66 powodów do szczęścia”


„66 Powodów do szczęścia” Teresa Godlewska

Ile można mieć powodów do szczęścia? Jeden? Dwa? Trzynaście?

Można ich mieć aż sześćdziesiąt sześć!

Aż tyle ma ich Teresa Godlewska. Ma też ponad dziewięćdziesiąt lat i cały czas pozostaje aktywna zawodowo! Czy Teresa wierzy w swój wiek? Jak sama mówi „Muszę tyle mieć, bo przecież z Piłsudzkim się bawiłam”. Można powiedzieć, że życie rzucało nią po świecie, odwiedziła sześćdziesiąt sześć państw, w niektórych spędziła nawet kilkanaście lat, wiodąc dobre i stabilne życie. To porywająca książka o spadkobierczyni fortuny, która za ostanie grosze wraca do Polski, by finalnie skończyć w przytułku dla bezdomnych, ale i tutaj szczęście ją nie opuściło.

Pochodząca z ziemiańskiej rodziny, w dzieciństwie bawi ją sąsiad, a był nim sam marszałek Piłsudski. Po śmierci ojca, matka sprzeda majątek i zabierze małą Teresę do Gdyni, gdzie spędzą burzliwe lata okupacji. Ze szczegółami opisuje lata wojny, które w jednej chwili zburzyły jej dzieciństwo. Spryt matki oraz płynna znajomość niemieckiego nieraz uratowały Teresę przed najgorszym. Jej relacja przepełniona jest strachem i okrucieństwami, a mimo to czuć niegasnący optymizm. Po wojnie nie ma dzieci, są już tylko mali dorośli, wychowani przez strach, ból i niepewność jutra.

Wspomina moment końca wojny i upajające uczucie wolności. Nie da się ukryć, że uprzywilejowana pozycja rodziny Teresy była ułatwieniem w latach powojennych, sama też przyznaje, że matka przyczyniła się do jej rozpaskudzenia. Kiedy wyrusza w świat ma za sobą nieudane małżeństwo. Pracowała na Cyprze, plantacji bawełny w Sudanie, później na fali sukcesów otwarła własną galerię w Dubaju, niestety kryzys doprowadził do jej bankructwa. Za ostatnie pieniądze, po ponad pięćdziesięciu latach wraca do Polski, by zamieszkać w schronisku dla bezdomnych. Jak już pisałam szczęście jej nie opuszcza i na jej drodze stanęły prawdziwe anioły, które pomogły jej opuścić przytułek i na nowo realizować się zawodowo, mimo sędziwego wieku.

Teresa jest najlepszym przykładem tego, że życie jest niezwykle przewrotne i tylko dzięki wewnętrznej pogodzie ducha człowiek jest stawić czoła największym wyzwaniom i upokorzeniom. To pokrzepiająca lektura, dająca nadzieję i wiarę w dobre jutro, nawet w tak niepewnych czasach, bo wszystko zależy od nas. Czytając książkę poznałam wspaniałą kobietę, od której dowiedziałam się, że życie to droga, niekiedy kręta i wyboista, ale to od nas zależy jak będziemy stawiać kroki i czy w tej całej wędrówce będziemy mieć odwagę rozglądać się na boki.

(KJ)