Biblioteka Miejska w Luboniu
PON-WT
12.00-19.00
ŚR-PT
8.00-15.00
SOBOTA
8.00-15.00

RECENZJA: „Cesarzowa Piotra”


Po świetnie przyjętej serii „Silva rerum” litewska autora powraca z nowym cyklem i po raz kolejny udowadnia, że nie ma sobie równych. „Cesarzowa Piotra” to książka, która wychodzi daleko poza ramy typowej powieści historycznej i serwuje czytelnikom prawdziwą literacką ucztę.

Jest maj 1727, cesarzowa Katarzyna umiera, a my stajemy się obserwatorami jej agonii. Książka to wewnętrzy monolog umierającej cesarzowej, która na łożu śmierci między krótkimi epizodami świadomości przeżywa swoje życie raz jeszcze. To opowieść o kobiecie, która w młodości straciła godność i nazwisko, a umiera z koroną na głowie.

Siłą napędową całej historii jest tok narracyjny, Sabaliauskaite oddaje głos samej cesarzowej – zmęczonej bólem, umierającej kobiecie, która ze swoich ostatnich 24 godzin czyni manifest życia. Autorka wyciąga piękno z brudu i ogólnego zepsucia. W monologu umierającej nie ma niczego cesarskiego, jest za to wszystko, co ludzkie – ból, cierpienie i tęsknota.

Język Sabaliauskaite jest wyważony, a zarazem cięty – perfekcyjnie balansuje historyczny charakter ze współczesnym językiem. Sprawia, że wielka historia traci swój szkolny patos i staje się bardziej ludzka, wręcz  zdaje się być normalnym życiem. Pisze przy tym bardzo sugestywnie, za pomocą słów odtwarza to, co wydaje się być nieuchwytne –  ciężkie powietrze, zapachy świec, ciała i upojenia. Cała powieść wydaje się być duszną złotą klatką, w której zostajemy przewiezieni przez XVIII-wieczną Rosję. I takie też było życie naszej bohaterki – z nic nieznaczącej służącej, staje się niewolnicą carskiego systemu – pod płaszczykiem szacunku i przywilejów stała się prywatną własnością cara. Katarzyna zna swoje miejsce w szeregu, ale jest też bystra i świadoma swojej wartości, dlatego w miarę możliwości układa ten szereg pod siebie, choć w tamtych czasach wydaje się to niemożliwe.

To portret wielkiej Rosji pisany przez pryzmat kobiety, która pokazuje, że potęga jest mitem, a cesarz i jego imperium to tak naprawdę kolos na glinianych nogach, choć w przypadku Piotra I nogi u kolosa są pijane. Prawdziwa siła tkwi w sprycie i wrodzonej dyplomacji pojedynczych jednostek, które potrafią utrzymać się na powierzchni wzburzonego morza konwenansów i koneksji. To historia o tym, jak władza potrafi zniszczyć człowieka od środka. To także portret Rosji, która za wszelką cenę próbuje swoją porywczą naturę ostudzić w elitarnej kulturze zachodnich dworów.

Cesarzowa Piotra to nie biografia, ani klasyczna powieść historyczna, tylko coś znacznie większego i intymnego. Życie Katarzyny trwa na papierze zaledwie 24 godziny, ale forma i treść tego życia sprawią, że pozostaje w nas na znacznie dłużej, jeżeli nie na zawsze.

(KJ)