Wielbiciele komiksów nie mogą przejść obojętnie obok nowej propozycji rodzimych twórców. „Cząberek” – bo o nim mowa, to nie zawsze zabawna historia czarnego kota. Temat z pozoru banalny, ot komiksowa opowiastka dla dzieci, jednak autor z ilustratorką podeszli do sprawy w zaskakujący sposób.
„Nie każda historia zaczyna się szczęśliwie. Niektórym od samego początku przytrafia się wiele złego. Jednak nigdy nie wolno tracić nadziei”. Tak też zaczyna się historia Cząberka, który Cząberkiem został mianowany znacznie później, ale o tym jak do tego doszło, czytelnik przekona się sam. Zdradzę tylko, że wbrew wielu przeciwnościom losu, po zimnych deszczowych dniach spędzonych na nieprzyjaznych ulicach wielkiego miasta, gdzie silniejsi i sprytniejsi przeważnie wygrywają, po chwilach samotności i zwątpienia w ludzi, nasz bohater znajduje swoje miejsce na ziemi, pełne ciepła i miłości, bo … „czasem wydaje się, że pasmo nieszczęść nie ma zamiaru się skończyć. To jednak nieprawda. Złe chwile, choć bolesne, nie trwają wiecznie”.
Prawdziwa, mądra, okraszona szczyptą dobrego humoru historia, która uczy nas wszystkich szacunku do zwierząt. Nasi mniejsi przyjaciele odwzajemnią się nam bezgraniczną miłością
i zaufaniem. Nadmienię, że historia Cząberka powstała, by upamiętnić wiernego druha ilustratorki komiksu. Spoglądające na nas ze zdjęcia, umieszczonego na ostatniej stronie, zielone przenikliwe oczy, roztapiają serce.
Aleksandra Machoń zadbała o piękne ilustracje, w szczególności bezbłędnie oddaje emocje Cząberka. Ten kot ma dzięki kresce rysowniczki swój niepowtarzalny charakter. Każda postać, nawet najmniej istotna dla przebiegu zdarzeń, ma swoją energię. Dopełnieniem obrazu jest tekst Wiktora Talagi. Proste zdania, zrozumiałe dla odbiorcy w każdym wieku. Trafne, czasem mocne, czasem zabawne. Wszystko w tym komiksie jest na miejscu. Obraz idzie w parze ze słowem i razem dają mądry, ciepły przekaz czytelnikowi. Nie pozostaje nic innego, jak czekać z niecierpliwością na kolejne części przygód Cząberka.
(NA)
