Biblioteka Miejska w Luboniu
PON-WT
12.00-19.00
ŚR-PT
8.00-15.00
SOBOTA
8.00-15.00

RECENZJA: „Jaśmina i ziemniakożercy”


W ostatnim czasie wśród nowości wydawnictwa Egmont pojawił się niesztampowy dwutomowy komiks opowiadający historię nastoletniej tytułowej Jaśminy, której całe życie kręci się wokół gotowania. Potrawy Jaśminy to prawdziwe dzieła sztuki, a składniki do ich skomponowania dziewczynka dostaje od swoich przyjaciół, Cyryla i Marka, którzy uprawiają podmiejskie warzywniki. Staroświecki Cyryl używa oprysków przy swoich uprawach, natomiast do szpiku kości ekologiczny Mark, rozrzuca na prawo i lewo bomby kwietne. Obaj bardzo lubią Jaśminę i z początku to jedyne co ich łączy. Różne sposoby gospodarowania ziemią stanowią tło dla ich komicznych przepychanek słownych.

Pewnego dnia okazuje się jednak, że ogródki owych Panów zostają zrównane z ziemią, a miasto wydało pozwolenie na przejęcie gruntu przez firmę produkującą… ziemniaki! Nie są to jednak zwyczajne ziemniaki. Przekształcone i poddane obróbce na różne sposoby, stanowią nie lada zagrożenie dla mieszkańców miasta, którzy popadają w uzależnienie i zaczynają przejawiać dziwne zachowania.

Nagle okazuje się, że warzywa przestają być sprzedawane i spożywane przez ludzi, a Jaśmina w obliczu zagrożenia zakrada się na dach budynku w którym mieszka, by obrabować sąsiadkę z ostatnich dostępnych w miasteczku warzyw i odkryć tajemnicę stającą za całą tą kulinarną aferą. W kolejnym tomie akcja nabiera tempa, co nie pozwala czytelnikowi na nudę.

Świetne połącznie momentami absurdalnych wręcz sytuacji z poważnymi problemami dotyczącymi ekologii i przemysłu spożywczego, a także zagadnień zdrowego i zbilansowanego odżywiania. Problemy współczesnego świata zostały dyskretnie wplecione w akcję przygodową. Postacie drugoplanowe są ciekawe, wielobarwne i świetnie współgrają z całością.

Z wątków poświęconych przygotowywaniu przez Jaśminę posiłków, wyłania się piękny obraz  miłości, zaufania i troski pomiędzy ojcem a córką. Tych dwoje wspiera się nawzajem i dba o siebie bez względu na okoliczności.

Grafika, jakże kluczowa dla odbioru komiksu, jest bardzo ciekawa. W niektórych momentach, to właśnie ona niejako przejmuje ciężar akcji, a dialogi są zbędne, ponieważ sugestywny obraz perfekcyjnie oddaje ruch, emocję, atmosferę, a także zapach! Można wręcz poczuć intensywny aromat oleju do smażenia frytek, który ciągnie się za wracającym z pracy tatą Jaśminy.  I choć obraz przoduje, dialogi są logiczne, zabawne, wyważone.

Dodatkowym atutem, wzbogacającym cały album, jest nadruk na wewnętrznej stronie okładki przedstawiający przeróżne gatunki ziemniaków i ich nazwy. Jedynym minusem jest mały niedosyt, kiedy okazuje się, że zagadka została rozwiązana.

 

(NA)