Książka „Kaszebe” Tomasza Słomczyńskiego to literacki obraz jednego z najbardziej charakterystycznych regionów Polski – Kaszub, które znane są ze swojej silnej tożsamości językowej, kulturowej i historycznej. Słomczyński zabiera nas w wanogę, co w języku kaszubskim oznacza wędrówkę, ale nie jest to typowa wycieczka po regionie, to swoista wyprawa po ludziach i wydarzeniach. To opowieść o mieszkańcach, którzy mierzą się z duchami przeszłości oraz pokłosiem dawnych wierzeń. W reportażu Słomczyńskiego Kaszuby jawią się jako region pełen tajemnic, w którym wiatr historii nieustannie mocno śwista.
Autor jako mieszkaniec regionu, przedstawia nam nie tylko malowniczy obraz krajobrazu, ale przede wszystkim stawia pytanie o tożsamość narodową i społeczną. Robi to przeprowadzając czytelnika przez historię, zaczynając od średniowiecznego władcy – Świętopełka, przez tragedie II wojny światowej, na współczesnych wyzwaniach kończąc. Historia Kaszub to historia oporu i ciągłego dążenia do zachowania swojej odrębności. Autor stara się przerzucić most między przeszłością a teraźniejszością, jednak nie zawsze mu się to udaje, co szczególnie uwidacznia się w strukturze reportażu. Choć lubię, gdy autor porusza wiele problemów, niestety w tej książce Słomczyński robi to nieco chaotycznie i nieproporcjonalnie. Nie zmienia to faktu, że „Kaszebe” są dla mnie ważnym głosem o historii Kaszub.
Mimo kilku mankamentów, to nadal niezwykle ciekawa podróż przez historię i kulturę tego wyjątkowego regionu, podczas której poszukujemy prawdy o tożsamości. Zręcznie połączone wątki osobiste z szerszym kontekstem społecznym i historycznym sprawiają, że książka naprawdę wciąga, a przy tym ukazuje głębię Kaszub. Po literackiej podróży zdecydowanie ma się ochotę na prawdziwą wanogę po kaszubskiej ziemi.
(KJ)
