„Cud, miód, Malina” i ”Cuda Wianki” tworzące „Kronikę Rodziny Koźlaków” to książki dla wszystkich, którzy szukają w literaturze optymizmu, oderwania od rzeczywistości i odrobiny magii. Nieważne, czy mają lat piętnaście, czy sto. Aneta Jadowska, mistrzyni gatunku „urban fantasy” – świata, gdzie ludzie współegzystują z istotami magicznymi, zaprasza nas razem z rodem Koźlaków do Zielonego Jaru.
Koźlaczki – bohaterki opowiadań, to zwariowana rodzina wiedźm, które w pojedynkę nie dysponują super mocami. Siłę czerpią ze stworzonego przez nestorkę Narcyzę „kręgu”, więc im jest ich więcej tym lepiej. Koligacje rodzinne są bardzo skomplikowane i obejmują kilka pokoleń kobiet, ale główną oś rodziny stanowią trzy z nich – charyzmatyczna prababka Narcyza, niezależna Aronia – burmistrz Zielonego Jaru i poszukująca swojej drogi Malina. Interakcje między wiedźmami z różnych pokoleń, o skrajnie różnych charakterach stanowią jeden z najciekawszych punktów tej opowieści.
Malinie wydaje się, że nie ma specjalnych umiejętności magicznych, jednak udaje się jej zaczarować w kozę oświadczającego się jej chłopaka, Aronia usiłuje unikać podstępnych działań swoich oponentów politycznych, a za babcią Narcyzą wystawiono właśnie międzynarodowy list gończy. Z tą familią nie da się nudzić.
Historie opowiadane są przez osoby w różnym wieku, co sprawia, że nastolatkowie będą utożsamiali się z dylematami i sarkastycznym poczuciem humoru Maliny, a dorośli odnajdą w tej lekturze tematy związane z wychowaniem, odpowiedzialnością i troską o najbliższych.
Autorka wybrała jako formę literacką cykl luźno powiązanych lekkich, humorystycznych opowiadań, dotyczących poszczególnych członków rodziny. Mimo magicznej otoczki pokazują nam jednak uniwersalne wartości. Wsparcie rodziny, tolerancja i akceptacja dla wszelkich. Inności i niepowtarzalności tworzą siłę grupy.
Książka napisana jest niezwykle lekkim, humorystycznym językiem, a przez kolejne historie wręcz się płynie. Zachęcam, bo uśmiech po lekturze towarzyszy przez kilka dni.
(EG)
