Biblioteka Miejska w Luboniu
PON-WT
12.00-19.00
ŚR-PT
8.00-15.00
SOBOTA
8.00-15.00

RECENZJA: „Księga umarłych”


Różne są sposoby żegnania się z bliskimi, którzy odeszli już z tego świata. Joanna Mizielińska zrobiła to przez napisanie książki. Autorka szczerze przyznaje, że śmierć jest jej obsesją, a „wskrzeszenie” zmarłych ludzi i zwierząt to metoda na oswojenie się z nią.

W „Księdze umarłych” zaprasza nas do swojego świata, gdzie przez wspomnienie historii odchodzenia bliskich opowiada o życiu i relacjach łączących poszczególnych członków rodziny. Relacjach, które są różne, więcej lub mniej pozytywne, ale zawsze głębokie.

Główną oś historii stanowi mocna więź wnuczki z babcią, która przez lata była dla bohaterki prawdziwą życiowym drogowskazem i najważniejszą osobą, a teraz jest kimś kim trzeba się opiekować. Książka toczy się wokół „odchodzenia” i pokazuje odczucia takie jak zmęczenie, bezsilność czy irytację towarzyszące opiece nad starzejącymi się, chorymi osobami i ukochanymi zwierzętami. Jest to swoista elegia, która mimo wszechobecnego smutku uczy nas, że ci, których już nie ma zostają nie tylko na zdjęciach czy nagranych filmikach, ale przede wszystkim w naszej pamięci.

Jednocześnie warto zwrócić uwagę na inne tematy przedstawione w książce  – jak historia awansu społecznego rodziny przenoszącej się ze wsi do miasta, pytania dotyczące roli kobiet w życiu, różnic w doświadczeniach życiowych bliskich osób, innego postrzegania tej samej osoby przez różnych ludzi, a także czy fakt śmierci może zmienić coś w istniejącej relacji.

Nie jest to pozycja, którą czyta się szybko mimo, że napisana jest ciekawym i przyjaznym językiem. Czujemy wewnętrzny przymus, by zatrzymać się na chwilę i zastanowić nad przodkami, którzy kształtowali nasze życie i tym kim my we wspomnieniach będziemy dla naszych potomków.

Polecam zdecydowanie i niekoniecznie w okresie Święta Zmarłych

 

(EG)