Klimatyczna, osadzona w surowych, mglistych krajobrazach XIX-wiecznej Irlandii, powieść Magdaleny Buraczewskiej-Świątek „Lustrzane Wzgórze” zachwyca czytelnika już od pierwszych stron.
Główna bohaterka, Emily O’Donnell, nauczycielka o nieposkromionym duchu, po utracie posady guwernantki trafia do sierocińca „Ogród Nadziei”. Pod maską pięknej nazwy kryje się jednak miejsce rządzone twardą ręką dyrektorki, nietolerującej żadnych zmian. W tym trudnym miejscu Emily staje się dla osieroconych kilkunastoletnich chłopców niczym jaśniejąca latarnia. Wszczepiając im miłość do literatury, sztuki, a przede wszystkim wiarę we własny potencjał. Wykorzystuje do tego kolekcjonowane przez lata lusterka, pokazując dzieciom, że każdy z nich przyciąga i odbija wewnętrzne światło, nawet jeśli samo czuje się, jakby było w cieniu.
Fabułę komplikuje uwikłanie się bohaterki w sieć politycznych intryg, szantażu oraz skrywanych uczuć do dwóch intrygujących ją dżentelmenów: Maksymiliana i Alexandra.
Dużym plusem powieści jest mistrzowsko nakreślone tło historyczne epoki, ukazujące trudną walkę Irlandczyków o tożsamość narodową i niezależność w czasach brytyjskiej dominacji oraz Wielkiego Głodu.
Książka zachwyca barwnym, wręcz poetyckim językiem. Czytelnik widzi i czuje chłód mglistych poranków czy padającego śniegu, a mimo to lektura emanuje ciepłem, nadzieją i inspiracją do walki o dobro najsłabszych. To poruszająca historia o tym, że nauczenie kogoś, by kochał samego siebie może być największym aktem buntu wobec zastanej, nieciekawej rzeczywistości.
(EG)
