Są tacy autorzy, których książki biorę w ciemno, nawet bez czytania opisu, bo jestem pewna, że się nie zawiodę. Taką właśnie pisarką jest Alicja Sinicka, jedna z moich ulubionych polskich autorek. Pisarka posiada niewątpliwy talent do tworzenia oryginalnych i niebanalnych historii przepełnionych intrygami, manipulacjami i tajemnicami oraz wprowadzania w nie specyficznego klimatu niepewności, podenerwowania i strachu.
Po przeczytaniu Podopiecznej tylko upewniłam się w swoim przekonaniu, że bardzo lubię pióro tej autorki i że tak, jak się spodziewałam, książka jest fantastyczna.
Tytułowa podopieczna to siedmioletnia Kalinka, pogodna, rezolutna dziewczynka, która mieszka z rodzicami, starszym, przyrodnim bratem oraz schorowaną babcią. Wydawałoby się rodzina jak z obrazka, jednak dziewczynka ewidentnie kogoś, lub czegoś się boi…
Matką Kalinki jest doktor Czarnecka, na pierwszy rzut oka kobieta idealna. Jest świetną lekarką, ma kochającego męża i cudowne dzieci. Jednak im bliżej ją poznajemy zaczynamy zauważać, że całe jej idealne życie to pozory, a za tą fasadą kryje się niejedna mroczna tajemnica…
Opiekunką Kalinki jest Anna Gala, która wydaje się być przeciwieństwem wspomnianej Pani Doktor, kobieta ma problemy z dziećmi, w jej małżeństwie się nie układa, a atmosferę nerwowości dodatkowo podkręca fakt, że na jej mężu ciążą oskarżenia w związku ze zniknięciem jego uczennicy Mileny. Anna podjęła się opieki nad Kalinką, po tym jak jej córka Natalia, która wcześniej zajmowała się dziewczynką, bez uprzedzenia rzuciła pracę opiekunki i postanowiła wyjechać do pracy nad morze…
Kogo boi się Kalinka? Co odkryła doktor Czarnecka? Czy mąż Anny faktycznie przyłożył rękę do zaginięcia swojej uczennicy Mileny? Do czego jest w stanie posunąć się matka żeby ratować własne dziecko?
„Podopieczna” to świetnie skonstruowany thriller, który bazuje na emocjach, manipulacji i skomplikowanych relacjach międzyludzkich. Od pierwszych stron wciąga czytelnika w mroczną i pełną nieoczekiwanych zwrotów fabułę. Na początku można odnieść wrażenie, że autorka zawarła w tej książce kilka historii, jednak z każdym kolejnym rozdziałem czytelnik zaczyna rozumieć, że wszystko jest tam zawarte po coś. Nie ma żadnych zbędnych wątków, a to, co zostało przedstawione, doskonale splata się w jedną całość i idealnie wkomponowuje w przedstawioną historię. Autorka stopniowo dozuje informacje, przez co bardzo ciężko domyślić się jak ta historia się zakończy, a kończy się, jak zawsze, bardzo zaskakująco…
[ML]
