Biblioteka Miejska w Luboniu
PON-WT
12.00-19.00
ŚR-PT
8.00-15.00
SOBOTA
8.00-15.00

Przypominamy o przerwach technicznych, podczas których biblioteka jest zamknięta dla czytelników.
W poniedziałki i wtorki od 15.00 do 15.20, w pozostałe dni od 12.00 do 12.20.

„Schronisko, które ocalało” / „Gdzie moje zwłoki?”


Schronisko, które ocalało / Gdzie moje zwłoki?

Dwie, ostatnio przeczytane przeze mnie książki, nabytki Filii 3, wydają się różnić zdecydowanie.

„Gdzie moje zwłoki?”  Małgorzaty Starosty to klasyczna komedia kryminalna, a opowieść  „Schronisko, które ocalało” Sawka  Gortycha jest powieścią z pogranicza kryminału i sensacji, a mimo to znalazłam w nich wiele podobieństw.

Po pierwsze bohaterkami obu książek są około trzydziestoletnie kobiety, którym przypadek i wrodzona ciekawość każe wplątać się ciąg niekoniecznie bezpiecznych, ale intrygujących wydarzeń i szukać rozwiązań zagadek z przeszłości.

W pierwszej z nich Linda Miller, blogerka zajmująca się historią postanawia pomóc lekarzowi patologowi Jeremiemu Organkowi w poszukiwaniach zwłok, które zniknęły ze stołu gdy musiał przerwać na chwilę robioną właśnie sekcję.

Natomiast Justyna Skała, prowadząca Schronisko Odrodzenie, wraca niespodziewanie z urlopu i zastaje w nim intruzów usiłujących wybić dziurę w szybie starej windy kuchennej. Zdziwienie kobiety potęguje fakt, że w oczekiwaniu na remont schronisko miało stać puste.

Oba te przypadki są zaczątkiem intryg, których akcję poznajemy dwutorowo: w czasach obecnych i przeszłości (lata 30 i 40 XX wieku). Jej rozwój przedstawiany jest z punktu widzenia różnych osób i ma miejsce na terenach, które do 1945 r należały do Niemiec: we Wrocławiu oraz w Karkonoszach.

I w obu mamy wyjaśnianie zagadek rodzinnych bohaterów. Wyjaśnianie, które wcale nie jest łatwe – co nie zniechęca – a wręcz inspiruje do działania naszych bohaterów.

Lecz tym, co mnie najbardziej ujęło jest fakt, że obie, tak odmiennie różne książki, dotykają tematu dzieci – ofiar II wojny światowej. Małgosia Starosta poruszyła temat Lebensborn – stowarzyszenia, które teoretycznie miało funkcjonować jako placówka opiekuńczo- charytatywna, ale która była w strukturze organizacyjnej SS, a polskie dzieci, które do niej trafiły i spełniały wymagania „rasy aryjskiej” były na siłę germanizowane, często ginęły bezpowrotnie i traciły swoją tożsamość narodową.

Sławek Gortach  zaprezentował  inną strukturę SS  i jej wpływ na młodych ludzi. Górskie obozy dla chłopców z Hitlerjugend, miały miejsce w latach trzydziestych w budynku, który zajmuje obecnie karkonoskie Schronisko Odrodzenie. Celem tych obozów, było stworzenie z młodych chłopców maszyn do spełniania wszelkich rozkazów. Bezwzględna dyscyplina i tępienie wszelkich odstępstw od normy miały być powodem do dumy i sposobem na odnalezienie swojego miejsca w grupie. Dziś zarówno jedna forma wychowania, jak i druga wydaje się okrucieństwem.

Warto również zwrócić uwagę na postacie drugoplanowe – kobiety, charakterne starsze panie, które z jednej strony dodają uroku powieści, ale jednocześnie pokazują, że to nieocenione źródło wiedzy i ktoś, kogo lepiej mieć po swojej stronie.

Obie książki pochłania się jednym tchem. Wartka akcja, gdzie fikcja literacka miesza się z prawdą historyczną oraz opisy niesamowitych miejsc, które przecież istnieją realnie i zapraszają do zwiedzania, powodują, że zamknięcie książki zostawia niedosyt i żal, że to już koniec. Istnieje  jednak nadzieja, że spotkamy Justynę, Lindę i Jeremiego w innych powieściach pani Małgorzaty i pana Sławka, tak jak w wyżej wymienionych utworach przewijali się bohaterowie ich pozostałych powieści.

Zasadniczo obie powieści przeznaczone są dla odmiennych grup czytelników, ja jednak zachęcam do przeczytania obu i poszukania w nich swoich własnych „podobieństw i różnic”.

EG.