Biblioteka Miejska w Luboniu
PON-WT
12.00-19.00
ŚR-PT
8.00-15.00
SOBOTA
8.00-15.00

Przypominamy o przerwach technicznych, podczas których biblioteka jest zamknięta dla czytelników.
W poniedziałki i wtorki od 15.00 do 15.20, w pozostałe dni od 12.00 do 12.20.

„Zanim wystygnie kawa”


„Zanim wystygnie kawa” – Toshikazun Kawaguchi

Jeżeli nigdy wcześniej nie sięgaliście po literaturę japońską, to robiliście ogromny błąd. Autorzy z kraju kwitnącej wiśni bawią się konwencją i fabułą, nie ujmując przy tym na walorach literackich i emocjonalnych – tworzą nową definicję baśni dla dorosłych. Jest to wspaniała odskocznia od zachodniego stylu pisania i prowadzenia narracji.

„Zanim wystygnie kawa” to opowieść o kawiarni, w której jedno niepozorne krzesło ma magiczną moc przenoszenia w czasie, jednak, aby tego dokonać należy spełnić wiele warunków. Jakby ograniczeń było mało, to każdy ma tylko jedną szansę, a rzeczy które wydarzą się podczas tej podróży w żaden sposób nie wpływają na teraźniejszość, do której trzeba wrócić zanim wystygnie kawa.

Pomysł autora oczarował mnie, jednak książka nie porwała od razu. Muszę przyznać, że chciałam zarzucić czytanie po pierwszym rozdziale, bo koncepcja wyczerpała się bardzo szybko, jednak nie potrafiłam jej tak po prostu zostawić. Wiedziałam, że autor ma jeszcze jakieś asy w rękawie. Spodziewałam się, że do kawiarni będą ściągać obcy ludzie, których poznamy głębiej poprzez podróż w czasie i tak faktycznie się dzieje na początku, ale dalej byłoby to zbyt proste. Autor sadza na magicznym krześle głównych bohaterów i serwuje nam niemałego plot twista.

Podobnie jak inne powieści pisane w kręgu kultury japońskiej ta również uwodzi swoją językową prostotą i powściągliwością. Czasem bohaterowie irytują brakiem emocjonalnego zaangażowania, czasem stają zbyt wylewni, autor prowadzi zaciętą grę z czytelnikiem mocując się z nim na charaktery.

To jedna z tych książek, które zostają z czytelnikiem na dłużej. Skłania do przemyśleń i uświadamia nam, że życie jest jedno, a prawdziwą zmianę nosimy my w  sobie, a nie upływający czas.